3.05.2020 r.

Wiele narodów wcześniej niż Polska ogłosiło Maryję swoją Patronką (Węgry, Francja i Bawaria – 1638, Portugalia -1646, Austria -1647). Jednak wydaje się, że Polska uczyniła to w sposób najbardziej uroczysty, Jej przypisując wyzwolenie spod obcej przemocy – ślubami Jana Kazimierza 1.04 1656r., nazywając Maryję Królową Korony Polskiej.
Papież Leon XIII 18.04 1890r. pozwolił Arcybractwu Lwowskiemu na specjalne święto patronalne Królowej Korony Polskiej. 29.11.1908 r. Święto rozszerzono na diecezję lwowską, a kilka miesięcy później – na przemyską. Obchodzono je w pierwszą niedzielę maja. Papież Pius XI rozszerzył święto na całą Polskę 12.10.1923 r. i przeniósł na 3 maja. Z kolei papież Jan XXIII w 1962 r. ogłosił Maryję Królową Polski główną Patronką naszej Ojczyzny.

3.05.1966. Ks. Prymas Wyszyński – bezpośrednio po uroczystościach milenijnych z udziałem ponad 300 tys. wiernych, bez papieża Pawła VI, któremu władze nie pozwoliły przyjechać do Polski – zapisał na Jasnej Górze następujące słowa: „Wobec totalnego zagrożenia Narodu, będącego pod przemocą Moskwy, wobec ateizacji programowej popieranej przez PZPR, wobec wyniszczenia biologicznego, trzeba głębokiego nurtu nadprzyrodzonego, by Naród świadomie czerpał z Kościoła moce Boże i umacniał nimi swe życie religijne i narodowe. Bodaj nigdzie, jak w Polsce zagrożonej totalitarnie, nie odczuwa się tak ścisłego związku między Kościołem a Narodem. Nasza „teologia doczesności” wymaga aż takiego oddania się w ręce Świętej Bożej Rodzicielki, byśmy mogli spełnić zadania”.

Fakt narodzin, choć bezsporny, ginie w mrokach niepamięci. Drugi oczywisty fakt – obecność matki przy nowo-narodzonym – trwa długo, więc od któregoś momentu ujmuje go świadomość. Podobnie w historii Narodu… Od pierwszych świąt i świątyń, nabożeństw i modlitw, pieśni i wierszy – obecna jest Ona, Matka i Królowa Polski, szczególnie widoczna w czasach tragicznych: potop szwedzki, rozbiory, wojna, czasy komunistycznej zarazy, ostatnie lata…
Jednym z najbardziej tragicznych był okres rozbiorów, z momentem napełniającym nadzieją – 3 Maja 1791 r. – uchwaleniem drugiej na świecie, a pierwszej w Europie Konstytucji. I pomimo, że tamten, przełomowy czas naznaczony jest nie tylko blaskami, ale i licznymi cieniami w kształtowaniu porządku w polskiej państwowości, to jednak w końcowych słowach, tamtej ustawy sejmowej, czytamy: „Rzeczpospolita jest do swojej Najświętszej Królowej Maryi Panny w obrazie Częstochowskim cudami słynącym, zawsze nabożna i Jej protekcji w potrzebach doznająca”.
Pytali postronni, skąd taka jedność Narodu z Maryją. Stąd, że tam, pod krzyżem, ślubowała Synowi kochać każdego, kogo na ucznia wybrał i kto Ją „weźmie do siebie”. My, jako naród i każdy z osobna, to uczyniliśmy – Ona wiarę umacnia i miłość roznieca, przypominając serdecznie: „cokolwiek wam Syn mój powie, czyńcie”.
Maryi naszej Królowej możemy pomóc w zadbaniu o Jej i nasze Królestwo. Jako dobre dzieci Matki. Zadbać o nasz wspólny Dom, Polskę, o siebie, o rodziny, parafie. Każdy może i powinien to uczynić. Tak jak chce tego Maryja: „Zróbcie wszystko cokolwiek wam Syn powie”.
Tymczasem wielu Polaków nie chce dziś słuchać Boga, nie chce słuchać sumienia, ale z zadowoleniem słucha tego co podpowiada egoizm, pycha, żądza posiadania, znaczenia i wolności – rozumianej jako swawola. Wyrosło już pokolenie podlewane hasłami „róbta co chceta”. Pokolenie nowoczesnych Polaków i Polek, „wyzwolonych” z wielu wartości, które od wieków spajały od wewnątrz nasz naród. I przychodzi nieraz taka myśl: czy nie jest to pokolenie stracone? Czy jest możliwy, już chyba tylko cud, który mógłby przywrócić wiarę w tych sercach, które duchowo prawie obumarły?
Zasłyszałem kiedyś pewne smutne powiedzonko – „ziarna starły żarna a plewa świetnie się miewa”.
Te żarna, to ci, którzy powinni być czujni i są odpowiedzialni za moralny i duchowy kręgosłup tego narodu: pasterze, duchowni, wychowawcy i nauczy-ciele, rodzicie – od góry aż do samego dołu. Coś już zostało przegapione i stracone. Wiele wymaga naprawy, a właściwie odbudowy i to od samych podstaw – pracy wychowawczej z wizją dalekiej perspektywy. Już dzisiaj, niejednemu nasza historia zaczyna być zbędną bzdurą a wiara głupstwem lub co najwyżej okazyjnym ozdobnikiem. Wystarczy przyjść na dowolnie wybrany ślub, czasem pogrzeb, gdzie posoborowa liturgia, która miała być tak pełna dialogu między celebransem a wiernymi odbywa się rzeczywiście w dialogu, ale pomiędzy księdzem a organistą, bo ministrantów już niema. A cała reszta, jak na kiepskiej sztuce teatralnej rozgląda się kiedy usiąść, kiedy wstać, kiedy klęknąć, a może raczej przykucnąć… Chciałoby się zapytać: czy to jeszcze katolicy? Czy to jeszcze wierzący? Co się stało z pokoleniem JP II? W kościołach za przeproszeniem, same siwe i łyse głowy!
Widzimy jak c o roku ginie nam kilka klas: dzieci i młodzieży. Dzieci giną po pierwszej komunii a młodzież po bierzmowaniu. Nie ma ich. Giną, bo zginęli gdzieś wcześniej ich rodzice. Giną, bo zaginęła autentyczna wiara w tych rodzinach a pozostały resztki tradycji, jakieś szczątki obrzędów około-świątecznych i coś na kształt pewnej przyzwoitości religijnej, bo przecież jeszcze żyją w środowisku katolickim, z takim okienkiem na przyszłość ewentualnego ślubu z oprawą kościelną czy – jak to już mówią – innej usługi…
Katecheza w szkole, która stała się za dozwoleniem władz kościelnych do-wolną opcją, jako wybór pomiędzy etyką a “nic”, jest bardziej lub mniej udaną reanimacją tego, co zostało uśmiercone w duszach tych młodych ludzi.
Poza coraz mniej licznymi oazami rodzinnej wiary rośnie więc pokolenie nihilistów. Obecna sytuacja dodatkowo temu sprzyja… Wielu lęka się bardzo zakażenia ciała lecz całkowicie nie przejmuje się zakażeniami i rozległymi infekcjami duszy… (taka przenośnia, jakby jakiś “inteligent” chciał się czepiać)
Chciałoby się zapytać: To jest Królestwo Maryi? Czy Matka Najświętsza miałaby chronić takie dziadostwo pozornej wiary? W wielu polskich domach, które się jeszcze zowią katolickie trudno dostrzec Jej wizerunek, a krzyża na ścianie próżno szukać! Czy to jeszcze Jej Królestwo? Na szczęście Matka Boża nie wyrzekła się nas… Na podobieństwo niejednej ziemskiej matki płacze z powodu pogubienia swoich synów i córek…
Tam gdzie nie będzie Maryi i Jej Syna-Jezusa, nie będzie prawdziwego postępu i pomyślności.
Na szczyty wiary wchodzi się z wielkim trudem, ale spada się gwałtownie. Mówienie, że jesteśmy narodem wielkim i zwycięskim będzie należeć wyłącznie do historii. To właśnie nasza historia udowadnia nam po wielokroć, że takim narodem byliśmy, takimi okazywaliśmy się w momentach trudnych, określano nas jako chrześcijańskie przedmurze Europy. Czy tak jest dzisiaj? Można powątpiewać…
Niegdyś, kraje wybitnie chrześcijańskie, na zachód od Odry, dzisiaj poganieją. Francja, Niemcy, Hiszpania, Irlandia. Poza nielicznymi ośrodkami, są w stanie głębokiego rozkładu. To pokazuje, że nic nie jest darowane raz na zawsze. Z tej historii trzeba nam się uczyć… kształt Kościoła posoborowego, za Odrą, w jakimś sensie bankrutuje na naszych oczach. Tak, jak na naszych oczach zaczynają rozkwitać wspólnoty wiernych przekonanych do św. Tradycji…
To nie Europa nas nauczy jak być narodem zdrowym moralnie, silnym duchowo, wielkim patriotycznie, wiernym Bogu, Kościołowi, Krzyżo-wi. To nie Europa nauczy nas miłości do Ojczyzny i wierności wartościom chrześcijańskim. Widać wręcz coś przeciwnego! Coraz śmielej i coraz wy-raźniej ujawniają się intencje tych, którzy chcieli nas zniszczyć w przeszłości, a obecnie, bez politycznych rozbiorów chcą zawłaszczyć, ale jeszcze w inny sposób. Trwa walka o Polską duszę. Chcą nam wpierw przemodelować sumienia tak, byśmy nie odróżniali dobra od zła, by nam wszystko było jedno, abyśmy stracili orientację, kim jesteśmy i by przestało nam zależeć kim będziemy. Chcą rozbić, zdegradować i zdesakralizować wartość najważniejszą, jaka zawsze była w tym narodzie: nasze rodziny, bo w nich jest kolebka naszej wiary, historii i kultury. Rodzina i małżeństwo to naturalne świętości, jakby wpisane w naturę człowieka. To tzw. „multi culti”, już skutecznie przesącza się do umysłów dzieci w wieku przedszkolnym. I robi się to jakby bez wiedzy rodziców.
My Polacy za cenę tak drogocennej krwi przelanej „za naszą i waszą wolność”, powinniśmy innych uczyć jak zachować religijną i narodową tożsamość.
To Polacy ratowali Stary Kontynent przed zalewem Tatarów, Turków i przed Armią Czerwoną. To my Polacy wywiązaliśmy się ze wszystkich umów i traktatów, a państwa, które nas zawiodły i zdradziły w ostatniej wojnie chcą nas dzisiaj uczyć reguł politycznych? Europa dziś o tym zapomina lub nie chce pamiętać, a nasi przywódcy nie chcą tego podkreślać i nie chodzi o same deklaracje, ale konkretne działania… Czyżby to miałoby być naszym narodowym kompleksem? Czyż mamy się tego wstydzić? Właśnie, że trzeba to podkreślać i tego uczyć naszych najmłodszych a innym o tym przypominać i upominać się o prawdę historyczną, którą o nas wypacza się w szkołach i uniwersytetach na wschodzi i zachodzie a Polaków kreuje się na zdrajców i oprawców…
Najdrożsi! Nie możemy stać biernie i przyglądać się kiedy zło się wciska. Nie możemy patrzeć tylko na to, aby nam, na „nasze teraz” było do-brze. Trzeba nam walczyć orężem prawdy, dobra i uczciwości. Nade wszystko orężem modlitwy różańcowej! Nie jesteśmy sami, jest z nami Maryja, która stała pod Krzyżem, gdy wielu wydawało się, że wszystko stracone – Nasza Matka i Królowa! Wołajmy do Niej dziś i przez cały miesiąc maj i stale: Królowo Polski, ocal w nas dobro, ocal miłość i życie, dodawaj odwagi. Chroń nas od nienawiści do innych! Ocal Polskę – Twój kraj, by powstał i żył. Wołajmy w świątyni, ale i w domach rodzinnych, pod krzyżem i jej Częstochowską Ikoną. Niech nie będzie dnia bez nabożeństwa majowego, bez różańca. W modlitwie do Niej nasza siła i zwycięstwo! Sami zechciejmy regularnie oddychać modlitwą i sakramentami!
Spraw, Matko i Królowo nasza, by Nasz Naród znów Ciebie za Prze-wodniczkę obrał! Chcemy dochować złożonych ślubów. I nie zrażaj się na-mi. Wybacz nam nasze słabości. Wybacz bluźnierstwa niewiernych polskich synów i córek. Daj nam nowych i odważnych świadków Jezusa Chrystusa, odważnych pasterzy, którzy upomną się o nas, gdy zajdzie potrzeba! – i nas uczyń świadkami autentycznej wiary i pobożności. „Bądź z nami w każdy czas , wspieraj i ratuj nas, Matko…!”. Wołamy do Ciebie szczególnie dziś naszą obecnością i modlitwą. Królowo Polski, módl się za nami.

0 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *