Kto ceni łaskę i umie z nią współpracować? Tylko ten kto umie się modlić. Modlitwa bowiem jest ważną częścią umiejętności współpracy człowieka z Bogiem. Człowiek, który chce się modlić, traktuje Boga na serio, jest On dla niego rzeczywistością. To jest Ktoś konkretny, z Kim można podjąć rozmowę i współpracę. Modlitwa ma miejsce wtedy, kiedy jesteśmy świadomi obecności Boga. Niewątpliwie człowiek, który umie się modlić, nie tylko dostrzega Boga, ale dostrzega również Jego kochającą rękę, wyciągniętą w naszą stronę, gotową do współpracy.
Na Golgocie wytrysło źródło łaski Bożej i to źródło rozprowadza po ziemi jej bogactwo. Jest to woda życia, jest to woda łaski Bożej. Można być obok źródła, a jednak z niego nie pić, nie skorzystać z tej wody.
Wielu przystępuje do Komunii świętej, ale ponieważ nie przeżywa tej chwili w duchu modlitwy, dlatego owocność tego zjednoczenia jest bardzo nikła. Widać to choćby w tym, kiedy ktoś po przyjęciu Komunii św. zaraz wychodzi z Kościoła. To bardzo wyjątkowy moment, kiedy Bóg do nas przychodzi… (być może to tylko zewnętrzna, wyjątkowa okoliczność, po której nie da się w sposób całkowicie pewny stwierdzić, że już dany człowiek się nie modli, ale z reguły to wszystko, co dzieje się duchowo w naszym wnętrzu, ujawniamy na zewnątrz, w pewnej postawie, zachowaniu się). Jest stara zasada: Lex orandi – lex credendi! Jak się modlimy, tak wierzymy! Zapewne są wyjątki i w jedną i w druga stronę, ale najczęściej wyraz naszych zewnętrznych praktyk jest odbiciem tego, jaki mamy stosunek do Tego, do którego się odnosimy.
Gdyby ktoś tak bezmyślnie przyjmował Boga w komunii św., to nie daje Panu Bogu i samemu sobie szansy, aby to zjednoczenie przyniosło większy owoc. To jest w jakiejś mierze obraz ewangelijnego ziarna, które padło na drogę.
Podobnie jest z sakramentem pokuty. Są ludzie, którzy podchodzą do kratek konfesjonału, ale nie potrafią otrzymanej łaski przyjąć w duchu modlitwy, dlatego jej działanie jest małe. Przychodzą ze względu na siebie, ze względu na złe duchowe samopoczucie, ale nie ma w tym miłości do samego Boga, a tylko jej pozór. Ktoś przez lata zaniedbuje ten sakrament, aż w końcu ktoś prosi o to, aby był chrzestnym dla jego dziecka. Jest spowiedź, ale intencja bywa bardzo licha, bo dla wymaganej karteczki… Zdarza się, że pada szczere wyznanie: „bo czułem taka potrzebę!” Skutek: za chwilę znowu grzech… (dygresja: kiedy słyszę takie wyznanie: „czułem potrzebę” i dlatego przychodzę do spowiedzi, do kościoła, modlę się itp., to znak, że mam do czynienia z człowiekiem całkowicie zmysłowym, który ledwie dotyka tego co duchowe, to znaczy nie ma w nim prawdziwej miłości Boga, a tylko posiada jej namiastkę. Miłość do Pana Boga każe się kierować tym, nie tym, jakie ja mam potrzeby, ale jakie pragnienia ma Bóg  względem nas. Gdyby wg tej zasady traktować swojego współmałżonka, rodzica lub dziecko, wyszlibyśmy na totalnych egoistów, którzy kierują się tylko tym, co dla nas jest ważne i staje się potrzebą, bez liczenia się z drugim człowiekiem, jego pragnieniami i tęsknotami na gruncie miłości).
Jeśli chcemy wykorzystać łaski Boże, musimy chcieć i umieć się modlić.
Dlaczego Bóg, który doskonale wie, czego nam potrzeba, czeka na naszą modlitwę? Jeśli nie prosimy, nie otrzymamy. Jezus mówi, że Ojciec wie, czego potrzebujemy i dlatego nie trzeba zanosić do Niego zbyt długich modlitw. Otóż w modlitwie my jakby dowodzimy, że nam na danej wartości zależy. Bóg nie udziela daru, jeśli komuś na nim nie zależy. Po co komuś dawać jakieś rzeczy, jeśli on ich nie potrzebuje? Jeśli zaś komuś bardzo zależy, to uczyni wszystko, aby uzyskać przedmiot swoich pragnień. Tu właśnie są aktualne słowa Chrystusa: „proście, a otrzymacie, szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam”. Dopiero z takim człowiekiem, któremu zależy na łasce, Bóg może współpracować.
Modlitwa prośby nie jest potrzebna Bogu, lecz nam. Jest potrzebna, aby niejako przed Bogiem zobaczyć, w jakiej mierze nam rzeczywiście na danej wartości zależy i czy faktycznie jest nam ona niezbędna. Łaski są uzależnione od naszych próśb, od naszego wołania. Jest bardzo wiele darów, których nie otrzymujemy tylko dlatego, że nie prosimy. Człowiek, który się modli, dowodzi, jak bardzo mu na łasce zależy. Najczęściej prosimy Pana Boga o dary doczesne. Bardzo niewielki procent naszych modlitw dotyczy darów zbawienia, wiary, nadziei i miłości. Jeżeli przyjrzymy się wskazaniom, jakie Chrystus daje w modlitwie „Ojcze nasz”, to okazuje się, że chodzi w nich głównie o umiejętność współpracy z Bogiem.
Im silniej zanosimy nasze prośby do Boga, tym doskonalej współpracujemy z Nim w dziele naszego zbawienia, i tym pełniej potrafimy wykorzystać łaski, jakich Bóg chce nam udzielić.
Opanowanie umiejętności modlitwy, to temat bardzo szeroki. Dziś podkreślam jedno: w takiej mierze zależy nam na łasce Boga, w jakiej o nią prosimy. Im doskonalsza modlitwa, tym doskonalsze wykorzystanie łaski, tym doskonalsza współpraca z Bogiem.


ŁASKA BOŻA JEST DO ZBAWIENIA KONIECZNIE POTRZEBNA. 2. Łaska uświęcająca i łaska uczynkowa
Łaska uświęcająca i łaska uczynkowaKontynuujemy rozważania nad szóstą prawdą wiary. Łaska Boża …

0 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *