W Księdze Rodzaju mamy katechetyczny obraz, w którym Bóg przedstawiony jest jako ten, który lepi z ziemi ciało człowieka. Jest to oczywiście obraz dostosowany do mentalności ludzi współczesnych autorowi. Kryje on w sobie dwie prawdy. Pierwszą, że cały człowiek jest bezpośrednim dziełem Boga (świat był stwarzany słowem) i cały znajduje się w Jego ręku. A drugą, że ciało człowieka jest częścią materii, bo zostało ukształtowane z prochu ziemi.
   Interpretacja samego kształtowania się ludzkiego ciała może być podwójna. Tradycyjna, mówi o tym, że Bóg z ziemi, to znaczy z materii nieożywionej ukształtował ludzkie ciało. Druga, wyrosła w nowoczesnej teologii, jakby nie powiedzieć, na gruncie darwinizmu, głosi, że Bóg w stwarzaniu człowieka posłużył się już ukształtowanym ciałem. Nie chcę się zajmować rozstrzyganiem racji…
   Moment, w którym Bóg stwarza duszę i łączy ją z ciałem, jest ciągle nadzwyczajną Jego interwencją. Most pomiędzy ciałem i duszą powstaje wtedy, gdy Bóg stwarza duszę.
   Następne twierdzenie nauki Kościoła brzmi, że cała ludzkość wywodzi się od jednej ludzkiej pary. Z punktu widzenia naukowego ciągle tę teorię podważano. Najnowsze badania, zadziwiająco wskazują jednak na to, że w kwasie nukleoproteidowym u wszystkich kobiet, które żyją na ziemi, istnieje identyczny kod genetyczny. Jest tylko jedno wytłumaczenie tego zjawiska: wszystkie kobiety muszą pochodzić od jednej matki. Współczesne badania potwierdzają więc jeszcze raz naukę głoszoną przez Biblię.
   W człowieku wyróżnia się trzy elementy: ciało, pierwiastek życia (dusza rozumna) i ducha. Pierwsze dwa elementy występują wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z materią ożywioną. Najmniejsza żywa komórka składa się właśnie z tych dwóch elementów, z materii oraz pierwiastka życia (duszy wegetatywnej u roślin i duszy zmysłowej u zwierząt). Jakkolwiek ten pierwiastek życia jest dla nas wielką tajemnicą. Te dwa elementy są u nas wspólne z całym światem ożywionym. Natomiast świat ożywiony, poza człowiekiem, nie posiada ducha, czyli trzeciego elementu, który wynika z „duszy rozumnej” i dlatego dysponuje rozumem i wolnością. Skąd o tym wiemy?
   Święty Tomasz z Akwinu przedstawia nam tę chrześcijańską wizję człowieka, w której człowiek jest substancjalnym zjednoczeniem duszy, czyli formy oraz ciała – materii. Postrzegał człowieka jako duchowo-cielesną jedność (tzw. compositum). Ciało nie jest więzieniem dla duszy, tylko jej niezbędnym dopełnieniem w wymiarze życia doczesnego. Dusza po śmierci ciała może istnieć oddzielnie jest bowiem nieśmiertelna, sama w sobie nie jest jednak bytem ludzkim. (błędem jest mówienie, że człowiek po śmierci staje się duchem, albo “aniołkiem” – jak czasem mówi się o zmarłych dzieciach, że “powiększył grono aniołków” itp.). Dusza decyduje o przynależności jednostki do gatunku ludzkiego. Tomasz argumentuje, iż skoro dusza wykonuje działanie nie organiczne, a więc działanie samej tylko formy (np. poznanie umysłowe). Zatem jest samoistna, nie cielesna, i zasadniczo różni się od duszy zwierzęcej i nie ginie ze śmiercią człowieka. Doktor Anielski w duszy ludzkiej zakorzenia trzy ludzkie działania (określa je jako władze): siłę życiową, spostrzeżenia zmysłowe, dążenia instynktowne i rozum (połączone z rozumem). Natomiast w ciele funkcje wegetatywne: rozrodczą, wzrostu i odżywiania.
   Ciało nasze nie jest syntezą największych osiągnięć, jakie możemy obserwować w przyrodzie. Pod wielu względami ciała naszych mniejszych braci – jak nazywał świat przyrody ożywionej św. Franciszek z Asyżu – czyli zwierząt oraz innych istot żyjących na ziemi, jest doskonalsze, aniżeli nasze ciało. Potrzeba więc wiele pokory, aby dostrzec ich doskonałość i piękno oraz, aby je podziwiać i wiele od nich się uczyć. Mamy bowiem rozum i oczy, i dzięki temu potrafimy obserwować nie tylko bogaty świat przyrody, lecz możemy także odkrywać prawa, które nim rządzą. Okazuje się, że w świat przyrody została wpisana wielka mądrość, często jeszcze nie odkryta przez człowieka. Przyroda to otwarta księga mądrości, dzięki której możemy poznawać również tajemnice naszego ciała i doskonalić sztukę współżycia z wszystkimi mieszkańcami naszego globu.
   Każdy z nas stanowi dziwną, tajemniczą całość. Ciało, przeżywając ból, przekazuje ów ból duchowi; duch uczestniczy w bólu ciała. Ale jest i odwrotnie, przeżycia duchowe oddziaływają na ciało. Bardzo ciekawe są wyniki badań, prowadzonych w czasie modlitwy, kiedy to intensywność pracy mózgu wzrasta i dotyka najwyższych stopni swoich możliwości. W modlitwie zatapia się przecież duch, a jednak uczestniczy w niej cały człowiek. Znamy również negatywne skutki działania sfery ducha na ciało. Dziś już coraz rzadziej, ale zdarzało się, że lekarz badający ciało swojego pacjenta miał odwagę mu powiedzieć: „zanim zajmiemy się zdrowiem ciała, proszę iść do spowiedzi i pojednać się z Bogiem”. Silne przeżycia oddziaływają na wszystkie sfery naszego człowieczego istnienia.
   Stanowimy tajemnicze i ciągle jeszcze nie zbadane dzieło Boga. Mówi się, że sam mózg człowieka jest siódmym kontynentem. Możliwości mózgu są olbrzymie. Niektórzy twierdzą, że wykorzystujemy je zaledwie około czterech procent. Reszta pozostaje tajemnicą. Dziś obserwujemy duże zainteresowanie możliwościami ludzkiego umysłu. Niektóre z tych dociekań, a bardziej eksperymentów, to często ślepe uliczki wchodzące już na drogę spirytyzmu. Jest to owoc, który kusi. Niejednokrotnie dopiero egzorcyści ujawniają, że to nie ukryte energie i tzw. paranormalne zdolności, ale zły duch, który chce, aby człowiek poczuł się bogiem sam przed sobą lub przed innymi.
   Mówię o tym wszystkim również dlatego, by każdy z nas z wdzięcznością pochylił głowę przed Stwórcą, dostrzegając cuda w sobie samym. Takim cudem jest obserwowanie pracy serca. Po badaniach w klinice przychodzi młody człowiek i mówi: jak moje serce pięknie gra, my słyszymy tylko uderzenie, a tam jest cała orkiestra. Współczesne środki medyczne potrafią odkryć muzykę serca. Nie dziwimy się, że dziecko, które kształtuje się pod sercem matki, po porodzie uspokaja się dopiero wtedy, gdy zostanie położone na jej sercu. Ono jest przyzwyczajone do piękna muzyki tego jedynego serca.
   Jesteśmy tajemnicą. Kościół od początku spoglądał na ciało człowieka jako na wielką, najdoskonalszą świątynię, godną Boga. Otacza więc szacunkiem ciało nawet wtedy, gdy opuszcza je życie – dusza. Śmierć nie jest kresem człowieka, jest tylko jego przemianą. Ciało jest jakby ziarnem, które obumiera w ziemi po to, aby wszystko to, co jest w nim dobre, przemieniło się w coś jeszcze piękniejszego. Wszystko, co jest w ziarnie najcenniejsze, żyje dalej. Wszystko, co w nas jest najcenniejsze, żyje wiecznie.


DUSZA LUDZKA JEST NIEŚMIERTELNA. 1. Co oznacza nieśmiertelność ludzkiej duszy?
Nieśmiertelność duszy ludzkiej jest tajemnicą wiary, a więc nie potrafimy odkryć tej …
DUSZA LUDZKA JEST NIEŚMIERTELNA. 3. Bogactwo ludzkiego serca
W poprzednim rozważaniu zwróciłem uwagę na tajemnicę połączenia duszy z ciałem. Obecnie …
DUSZA LUDZKA JEST NIESMIERTELNA. 4. Poczęcie człowieka
   Chciałbym dziś w ramach rozważań nad chrześcijańską antropologią odpowiedzieć na konkretne …
DUSZA LUDZKA JEST NIEŚMIERTELNA. 5. Śmierć człowieka
   Interesuje nas moment, w którym ciało przestaje funkcjonować w sposób trwały …
DUSZA LUDZKA JEST NIEŚMIERTELNA. 6. Kontakt ze zmarłymi
   W ostatnim rozważaniu zatrzymaliśmy się nad tajemnicą śmierci. Śmierć to kres …

0 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.