Słyszymy dziś przestrogę Pana Jezusa: Strzeżcie się fałszywych proroków!. Już w Starym Testamencie jest mowa o fałszywych prorokach, więc nie jest to coś nowego. Później, w czasach Apostołów również pojawiali się tacy, którzy pociągali wielu za sobą. I tak przez wieki, aż po nasze czasy, które nie są od nich wolne.

Najważniejsze pytanie: Jak rozpoznać fałszywych proroków? Święty Paweł mówi: Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! (Gal 1, 7-8) Ktokolwiek więc głosi naukę przeciwną lub niezgodną z prawdą katolicką, ten z pewnością jest fałszywym prorokiem. Takimi są nie tylko jawni heretycy, ale bywają też tacy, którzy urodzili się katolikami i nigdy jawnie Wiary świętej się nie wyparli. Mimo to głoszą, dziś najczęściej posługując się tubą Internetu, zasady wiary obce Kościołowi Katolickiemu. To pierwszy znak.

Drugi znak jest ten, że fałszywi prorocy nie mogą się wykazać żadnym posłannictwem, ale są samozwańcami. Wiedząc o tym, często straszą ludzi księżmi albo powołują się na autorytet samego Boga, że On ich posłał, ponieważ księża lub biskupi czegoś nie robią, czegoś nie mówią więc Pan Bóg ich powołał. A każdy, kto skrytykuje lub odrzuci ich posłannictwo niechybnie narazi się na gniew Boży i trafi w czeluści piekielne. To działa, niestety.

Tymczasem prawdziwy prorok, czyli posłaniec Boży, któremu można by ufać, koniecznie musi się wykazać, że rzeczywiście P. Bóg go posyła bezpośrednio, albo przynajmniej pośrednio. Jeżeli jest posłany bezpośrednio, to powinien dowieść tego przez cuda i proroctwa, jak dawni prorocy i Apostołowie, i to nie jakiekolwiek, ale takie, których prawdziwość uzna Kościół św.. Różne były czasy, ale Pan Bóg zawsze respektuje autorytet Kościoła i poddaje pod kościelny osąd objawienia prywatne, nawet jeśli sami zwierzchnicy w Kościele wykazują jakieś niedomagania. Jeżeli byłby posłany pośrednio, to w takim razie musi się wykazać poleceniem od tych, którym P. Bóg zlecił rządy w swoim Kościele, a więc od Papieża lub Biskupa. Kto nie może się wykazać ani jednym, ani drugim, jest z całą pewnością fałszywym prorokiem. Bez autoryzacji kościelnej ani rusz!

Trzeci wreszcie znak i kryterium, po którym poznać fałszywych proroków, to ten, który Pan Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii: po ich owocach poznacie ich.

Owocem najznamienitszym, jaki wydaje nauka P. N. Jezusa Chrystusa, jest pokuta i nawrócenie. Znakiem nawrócenia jest życie sakramentalne: regularna spowiedź i komunia święta. To zaś przynosi owoc Bożego pokoju i miłości bliźniego, owoc umiłowania Kościoła Chrystusowego, owoc modlitwy.

Tak więc trzy warunki musi spełnić Boży posłaniec – prorok. Ortodoksja nauczania, wiarygodne posłanie i dobre owoce.

Mówi Pan Jezus, że fałszywi prorocy przychodzą w odzieniu owczym. Co to znaczy? A to, że chcą się upodobnić do ogółu wierzących. Że ich złe zamiary są ukryte pod maską udawania. Mogą udawać, lecz tylko udawać dobrych a może i gorliwych katolików. Przecież na czymś trzeba oprzeć swoją wiarygodność. Chodzi im przecież o jakieś „dobro”. To dziś najczęściej u tych fałszywców dobro samego człowieka, dobro po myśli doczesnej. Pan Bóg jest w tym wszystkim tylko użytecznym tłem dla uzasadnienia. Człowiek jest celem, a nie Pan Bóg. Ale współcześni fałszywi prorocy idą o krok dalej. To już nie tylko człowiek jest celem, ale świat, przyroda, stworzenia niższe od człowieka. No i najważniejsze: wszyscy się zbawimy, a właściwie już jesteśmy zbawieni. Uwielbiajmy Pana! To skostniali tradycyjni księża i ich wierni zioną nienawiścią, są nietolerancyjni, chętnie wtrącają do piekła, a przecież Bóg jest tak Miłosierny. Dalej, to ci co niszczą świat są najgorsi i godni potępienia. Ci co kochają i nie ważne jak kochają są godni miłości Boga, bo On kocha wszystkich…

Wiem, że to wybrane ogólniki, ale w nich streszcza się większość orędzi współczesnych fałszywych proroków z katolickim rodowodem. Wielu z nich o wiele subtelniej sączy truciznę fałszywej nauki, fałszywego miłosierdzia Bożego i wielu innych newralgicznych tematów związanych ze zbawieniem, życiem moralnym, ekumenizmem lub kwestionowaniem posłannictwa Kościoła.  Strzeżmy się przede wszystkim fałszu myślenia o zbawieniu jako czymś łatwym i osiąganym mimochodem.

Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (Mt 7, 13-14).

0 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *